Przejdź do głównej zawartości

Huawei Watch GT Active vs Garmin Fenix 5 - pojedynek Dawida z Goliatem?

Redakcja podrzuciła nam do przetestowania sprzęt od Huawei i powiem szczerze, że jestem bardzo rozdarty w stosunku Huawei Watch GT Active jaki otrzymałem do "zabawy", ale po kolei.

Od ponad dwóch lat używam Garmina Fenixa 5 (a wcześniej miałem jeszcze kilka innych Garminów po drodze). Przyznaję, że jestem bardziej niż zadowolony z tego smartwatcha. Używam go do uprawniania sportów (bieganie, rower), ale także na co dzień, jako zegarka/smartwatcha. Praktycznie od ponad dwóch lat nie zdejmuję go z nadgarstka. Mimo, że jest to sprzęt idealny, ma jedną wadę - cenę. Wersja z szafirowym szkłem kosztuje ponad 2 200 zł (co innego, że polecam zakup tej wersji, gdyż dzięki temu zegarek nadal wygląda jak nowy, a swoje już przeszedł). Od jakiegoś czasu sprawdzam co jest na rynku w tym temacie i szukam dla znajomych jakiejś tańszej alternatywy. Czy jest nią właśnie Huawei Watch GT Active? Ciężko powiedzieć, ale sami oceńcie...

Sprzęt

Oba zegarki wyglądają bardzo podobnie i są w tym akceptowalnym przeze mnie rozmiarze (46mm), czego niem mogę powiedzieć o Fenixie 5X (51mm, na łapę Pudziana chyba tylko :D ). Z zewnątrz różnice są bardzo niewielkie i oba wygląda równie apetycznie :P 

desk

desk

desk

Pasek

Paski w obu modelach są wygodne i nie czułem w żadnym dyskomfortu zarówno podczas codziennego noszenia czy w czasie uprawiania sportu. Pasek Garmin jest ciut bardziej elastyczny i giętki, ale nie stawia to w żadnym wypadku Huawei w gorszym świetle.

Co ciekawe, oba mają możliwość szybkiej wymiany paska na inny, bez użycia śrubokręta. Za to duży plus. I tu uwaga, Garmin za oryginalne paski do Fenixa 5 życzy sobie 200 zł, cena totalnie z 4 liter. Rozumiem, że technologia QuickFit jest fajna, ale szanujmy się :)

desk

Ogólnie zdejmowanie i zakładanie paska w Huawei jest trochę ciężkie, ale nie robimy tego aż tak często, więc da się wybaczyć. Jakość samego złącza jest ok, nie wygląda ono jakby miało przetrwać lata, ale sam koszt paska jest niski, więc nie ma co narzekać.

Ekran

Ekran w Watch GT jest świetnej jakości i aż chce się patrzeć na to co pokazuje. Niestety nie pokuszono się o możliwość wyświetlania ekranu przez cały czas podczas treningu, więc aby sprawdzić czas biegu trzeba wykonać ruch nadgarstka do góry, co niestety nie zawsze aktywuje ekran (zostaje zatem przycisk fizyczny). Szkoda, gdyż jest na rynku kilka zegarków, które mają podświetlony ekran cały czas np. Xiaomi Amazfit. W Fenixie ekran jest aktywny cały czas, z czego ciężko zrezygnować. 

desk

Co ciekawe, na dniach wyszła wersja 1.0.8.34, która ma możliwość pokazywania czasu cały czas, gdy mamy zegarek na ręku (nie podczas aktywności fizycznej!). Niestety w przypadku tego ekranu czas życia na baterii skracany jest o połowę. Samego ficzeru również nie zdążyłem przetestować, gdyż aktualizacja nie pojawiła się jeszcze na moim testowanym urządzeniu (podobno wycofaną ją, ze względu na ilość bugów).

desk

Porównując ekrany obok siebie widać, że zegarki mają zupełnie inne ekrany. W Watch GT mamy ekran AMOLED, a w Fenixie Memory-In-Pixel. AMOLED jest piękny, ma świetne żywe kolory i w pomieszczeniu prezentuje się rewelacyjnie (oczywiście jak jest włączony).

Niestety na zewnątrz ekran już nie wygląda tak dobrze, szczególnie w pełnym słońcu, gdzie mało widać. Wg mnie AMOLED jest fajny, ale do zegarka średnio pasuje, szczególnie jak obok mamy ekran MIP, który ma również tańsza konkurencja (Amazfit). Poniżej zdjęcia w słoneczny dzień w cieniu i w pełnym słońcu.

desk

desk

Ekran w Watch GT jest dotykowy, ale na szczęście nie zrezygnowano z fizycznych przycisków, co jest ważne jeśli używamy zegarka do uprawniania sportu, a i na co dzień się przydaje... zimą! Miałem kiedyś Garmina Forerunner 630 i... dopiero na własnej skórze przekonałem się, że ekran dotykowy w zegarku jest średnim pomysłem. Na szczęście w Watch GT można np. zrobić chociażby pauzę podczas ćwiczeń fizycznym przyciskiem. Uff. Co innego, że w trakcie zimy będziecie trzeba nie raz ściągnąć rękawiczkę w mróz, aby przejść przez opcje w zegarku. 

Szkoda, że Watch GT nie ma opcji z szafirowym szkłem, gdyż z doświadczenia wiem, że zegarki używane do sportu bardzo szybko się rysują, ale to już marudzenie.

Bateria, GPS, Barometr, Pulsometr 

Watch GT i Fenix 5 posiadają całkiem wydajne baterie i trzeba przyznać, że podczas uprawiania sportu czy w trakcie dnia codziennego, oba pozwalały na rzadkie ładowanie. Watch starczał na prawie 2 tygodnie ze średnią aktywnością (bez Always on Display, z tym zapewne znacznie krócej). Fenix lepiej radzi sobie z baterią, ale jest on w tej kwestii hardcorem i ekran MIP mocno mu w tym pomaga (producent mówi o 10 tygodniach... ja stawiam 5-6). Wracając do testowanego sprzętu, Watch GT daje radę i jak na zegarem z AMOLED jest świetnie.

GPS w Huawei sprawdzał się bardzo dobrze, szybko łapał sygnał i niewiele ustępował temu w Fenixie 5, co jest olbrzymim plusem. Porównując trasy z obu zegarków zobaczymy, że różnice są nieznaczne.

desk

desk

Pulsometr w obu przypadkach jest wbudowany w zegarek i w czasie biegu różnic nie ma dużych. Barometr również był poprawny, więc w kwestii określania wysokości było ok. Plus dla Watch GT.

Oprogramowanie 

Będę szczery, oprogramowanie do funkcji smart w obu modelach jest podobne. Co więcej, nie jestem zwolennikiem, aż takiego przywiązania się do telefonu i nie tak często mam sparowany smartwatch z telefonem. Nie czuję potrzeby, aby ciągle być "online". Same jednak oprogramowanie pozwala na odbieranie powiadomień z telefonu czy odebranie/odrzucenie połączenia. Raz dziennie łącze się z telefonem lub WiFi (w przypadku Fenixa), aby synchronizować dane. Zatem podstawowe opcje Watch GT w kwestii smart zapewnia i tyle. Pewnie, znajdą się na to fani, ale na mnie na patrzcie (kilka lat temu się już tym znudziłem :P ) ;) 

Samo oprogramowanie na telefonie, które służy do wyświetlania i analizowania danych, jest świetnie zrobione. Schludne, z wieloma opcjami, wykresami i analizami. Ma nawet VO2Max czy kadencję i masę innych danych oraz opracowań. Byłem bardzo pozytywnie zaskoczony, gdyż Huawei mocno zbliżył się do tego co oferuje Garmin w systemie Connect. A to olbrzymi plus, bo Garmin Connect jest obecnie kombajnem i liderem w tej kwestii na rynku (sorry Sunto...). 

desk

desk

desk

Oprogramowanie, czyli "a mogło być tak pięknie"...

Jak wcześniej zauważyliście sprzętowo Watch GT jest całkiem ciekawym sprzętem (dla upartych można nawet przymknąć oko na ten nieszczęsny ekran AMOLED). Oprogramowanie na telefonie jest również bardzo rozbudowane i całkiem przyjemnie jest obserwować statystki z naszych aktywności. 

W samym zegarku i podczas uprawiania sportu również jest nieźle, a to za sprawą wygodnego menu (do którego jednak trzeba się trochę na początku przyzwyczaić). Jak dla mnie w tym miejscu bolączką jest brak ficzeru, który już jest od dawna nawet na zwykłej apce Endomondo. Otóż Huawei zapomniał o auto-pauzie. Trochę to smutne, bo czytając forum doszedłem do wniosku, że od pół roku społeczność prosi Huawei o dodanie tej opcji, i ciągle jej nie ma. Może komuś wyda się to bezsensowny ficzer, ale jadąc rowerem czy biegnąc w mieście, auto-pazua przydaje się szybciej niż się wydaje. Mając ją nie musimy ręcznie pauzować treningu na światłach czy podczas odpoczynku na interwałach.

Drugiej opcji jakiej brakuje to możliwość ustawienia szczegółów własnych treningów. Czyli np. ustawiamy nowy trening, gdzie aktywujemy pulsometr, bez GPS, aby np. stworzyć własne ustawienia pod fitness. Ot małe, ale przydatne.

Zamknięty jak Huawei

I nawet te braki można byłoby jakoś przełknąć, gdyby nie to, że Huawei stworzył totalnie zamknięty system. Szczegóły treningu możemy przeglądać tylko na dedykowanej aplikacji w telefonie. Pomimo, że jest świetna, to jest zamknięta. Nie jesteśmy w stanie eksportować treningów na zewnątrz w żadnym formacie. Nie ma takiej opcji!

Większość z nas eksportuje treningi, czy nawet kroki z tętnem, do zewnętrznych aplikacji. Jest tego bardzo dużo: Endomondo, Strava, MyFitnessPal czy nawet Google Fit. Niestety Huawei Zdrowie (bo tak się nazywa aplikacja) nie wyeksportuje nam niczego. 

Może nie do końca byłem precyzyjny. Kiedyś eksportowanie podobno działało, można było synchronizować treningi do Google Fit (z problemami - nie przenosiła się historia pulsu). Niestety z tego co czytam od początku roku to już nie działa całkowicie i faktycznie za nic nie mogłem zmusić również moje testowane urządzenie do przesyłania danych: 

desk

Chociaż jak zobaczyłem, że Huawei swoją moduł synchronizacji nazwał "My Project", to znaczny, że ktoś chyba zatrudnił studentów do pisania tej synchronizacji. Czego efektem jest zostawienie nawet domyślnej nazwy projektu...

desk

A że problem jest poważny, niech świadczy o tym to, że ludzie zaczynają brać sprawy we własne ręce. W taki oto sposób powstał projekt Huawei TCX Converter na GitHube, aby ręcznie, w dość pokrętny sposób, eksportować wyniki z Huawei Zdrowie do powszechnie używanych plików. Niestety... okazuje się, że jest to niemalże niemożliwe. Jedyna opcja to wyłuskanie skryptem danych przez aplikację Huawei Backup, która działa tylko na urządzeniach Huawei (lub jeśli mamy roota). Więc większość użytkowników Androida nie będzie miała tych danych, a osoby z iPhonami mogą o tym całkowicie zapomnieć.

desk

Najgorsze jest w tym to, że osoby z forum uk.community.huawei.com jawnie piszą, że sytuacja jest mocno niepewna z uwagi na ostanie poczynania na polu Huawei vs Google. Możliwe, że oprogramowanie do Watch GT może zostać na takim poziomie, bez szans na poprawę. Szkoda, bo sam sprzęt jest niezły. Dodatkowo zamknięcie go poprzez oprogramowanie sprawia, że zakup jego jest dość dyskusyjny, szczególnie w obecnej formie, gdy od ponad pół roku synchronizacja żadna nie działa :/

Podsumowanie

Z recenzją czekałem do ostatniej chwili, licząc, że producentowi uda się naprawić jakieś błędy. Niestety nic z tego nie wyszło.

Sam Huawei Watch GT, od strony sprzętu jest całkiem ciekawy. Jego cena to około 700 zł. Porównywany z nim Garmin Fenix 5 kosztuje ciągle sporo: 1 700 zł (bez szafirowego ekranu). Można byłoby polecić testowany smartwatch, ale Huawei w kwestii oprogramowania zawiódł. Liczę, że w przyszłości się to zmieni, ale obecnie chyba dla osób poszukujących taniej alternatywy poleciłbym Garmin Forerunner 45 za ok 850 zł.

Szkoda, że dobry sprzęt poległ w kwestii oprogramowania. Z drugiej strony nie dziwię się, ze sprzęt od Garmina jest drogi. Soft to najwyższa próba, a nawet ponad 4-letni Fenix 3 ciągle jest aktualizowany. Może za jakiś czas będę mógł jeszcze raz zerknąć na Watch GT i okaże się, że Huawei zaktualizował soft. Jednakże jeśli ktoś nie chce bawić się w synchronizację danych, a sprzęt będzie używał jako urządzenia do komunikacji ze smartfonem i czasem do biegania/jazdy rowerem, to ten zegarek jest godny polecenia. Aczkolwiek najbliższa konkurencja (Xiaomi Amazfit 2 Stratos) jest tańsza i ma ciut lepsze oprogramowanie.

desk

W skali szkolnej wystawiłbym zegarkowi ocenę 4/6 na zachętę z obowiązkowym przyjściem z rodzicami po wakacjach. Liczyłem na więcej od Huawei, ale znajdą się zapewne osoby, którym braki w oprogramowaniu (zero synchronizacji, małe braki w opcjach treningu) nie będą przeszkadzać. I zapewne takim klientom Watch GT będzie pasował. Ja byłem przez ten czas zadowolony. Sprzętowo jest świetnie. Oprogramowanie jest do poprawy w kwestii chociażby synchronizacji, ale sama apka Huawei Zdrowie na telefonie i nawet soft na zegarku są niezłe. Jest jeszcze pole do poprawy w Watch GT i liczę na to, że Huawei coś z tym w końcu zrobi. Obym się nie zawiódł. Smartwatch oddaję do Redakcji i mam nadzieję, że społeczność doczeka się wyczekiwanych zmian i nowych ficzerów w oprogramowaniu.

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

222 polskie gry, które warto znać - Marcin Kosman, recenzja książki

Marcin Kosman dał się poznać jako autor ciekawej pozycji o polskim game devie: "Nie tylko Wiedźmin. Historia polskich gier komputerowych". Po pięciu latach wraca z nową książką, również związaną z polską branżą grową, ale w zupełnie innej formie.222 polskie gry"222 polskie gry, które warto znać" to wyjątkowa książka. Co więcej, to nie jest książka jako taka, a bliżej jej do albumu. W języku angielskim funkcjonują one jako tzw. "Coffee table books", czyli książki/albumy bardziej do oglądania, niż do czytania.Tak jest właśnie z omawianą pozycją. W twardych okładach, w formacie B5 i na pięknym, kredowym papierze, znalazło się 222 polskich gier z lat 1983-2019. Każda strona to duża grafika, z kilkoma zdaniami o grze od autora książki, a czasem również dodatkowy, akapitem od osób tworzących dany kawałek softu.Wybór gier jest na tyle szeroki, że można śmiało powiedzieć, iż wybrano faktycznie najbardziej znaczące i rozpoznawalne tytuły. Jako, że przygodę zacząłe…

.NET Linux vs Windows - test wydajności .NET Core 3.1, .NET 5.0, a także Mono

Jakiś czas temu przedstawiłem wyniki porównania kilku środowisk uruchomieniowych platofrmy .NET - artykuł: Umarł .NET Framework, niech żyje .NET Core (oraz .NET 5) i jego wydajność (link do wpisu). Wówczas testy odpalałem na Windows 10, a sprawdzany był .NET Framework 4.8, .NET Core 3.1, a także nowy .NET 5.0 (wersja preview).Trzeba jednak zdać sobie sprawę, że .NET od dłuższego już czasu (Mono, he he) jest środowiskiem wieloplatformowym. Warto zatem sprawdzić, jak różne środowiska uruchomieniowe .NET radzą sobie na Windows i Linuxie. Mimo, iż Mono jest z nami od wielu lat, to nowy .NET Core sprawił, że tworzenie aplikacji .NET i ich hostowanie na Linuxie stało się bardzo kuszące (cena). Zatem które z nich jest szybsze i na jakiej platformie? Pod uwagę wziąłem .NET Core 3.1, .NET 5 (zwany też jako .NET Core 5) oraz poczciwe Mono.DotNetFrameworkVsCoreDo testów wykorzystałem własny projekt na GitHube:https://github.com/djfoxer/DotNetFrameworkVsCoreJest to niewielka aplikacja testująca…

Programistok - Białystok dla programistów i nie tylko

W Białymstoku powstała bardzo ciekawa inicjatywa promująca nowe technologie i trendy w programowaniu - Programistok. (Programistok na Facebooku: http://www.facebook.com/pages/Programistok/237808102923666 )Cykliczne spotkania będą omawiać m.in. programowanie na urządzenia mobilne, testowanie aplikacji, projektowanie interfejsów użytkownika czy pisanie lepszego, czystszego kodu. Każdy zainteresowany może zgłosić swoją propozycjię prezentację (20 - 30 minut).Impreza organizowana przy udziale firmy AmberBit (http://amberbit.com/ )Cele jakie przyświecają Programistokowi:integracja podlaskiego (i nie tylko) środowiska programistów poprzez wymianę pomysłów, doświadczeń wśród wielu różnych technologii związanych z internetem - nie ma narzędzi idealnych, każdy projekt warto rozpatrzyć indywidualniena spotkaniu są różnorodni ludzie, więc dobra okazja na poszukanie nowej pracy lub znalezienie pracownikaspotkanie raz w miesiącu w luźnej atmosferze (Pub Mao, Młynowa 44, http://www.mao.com.pl/ )…

Oni migają tymi kolorami w sposób profesjonalny. Narodziny gamedevu z ducha demosceny w Polsce - Piotr Marecki i Tomasz TDC Cieślewicz, recenzja książki

Tytuł książki jest mocno rozbudowany i zapewne pierwsze spojrzenie na okładkę może odstraszyć potencjalnego klienta, jednakże, warto dać szansę tej pozycji. Zaskoczeń jest kilka, chociaż nie tylko tych pozytywnych. Zatem przejdźmy do krótkiej recenzji "Oni migają tymi kolorami w sposób profesjonalny".TDC - Demoscena, Atari, Mirage i piractwo w PolsceKsiążka jest zbiorem historii opowiadanych przez Tomasza TDC Cieślewicza. Swoje przygody z IT zaczął w 1988 roku, kiedy to otrzymał Atari 800 XL. Od 1989 roku związany był z Mirage i jako jeden z najmłodszych tworzył gry na rynek polski. Był również współpracownikiem "Bajtka" i członkiem redakcji "Atari Magazynu". Bardzo mocno związany z demosceną Atari, gdzie tworzy do dziś. Zaangażowany w szkolenia i warsztaty z programowania. Obecnie redaktor Atarionline.plPrzyznaję, że wcześniej nie słyszałem o Tomaszu Cieślewiczu, ale po przeczytaniu tej książki śmiało można powiedzieć, że dziś zapewne byłby freelancerem …

Licznik Blogowy - wersja 0.6, czyli własne statystyki i wykresy tuż pod ręką

Zapewne wielu z Was pamiętam, a może i używa:) , mojej wtyczki Licznik Blogowy do najpopularniejszych przeglądarek, skierowanej do blogerów na portalu dobreprogramy.Jeśli ktoś nie kojarzycie, to w skrócie: Licznik Blogowy to wtyczka do Chroma/Opery/Firefoxa. Za jej pomocą przejrzycie szybko pełne statystyki swoich wpisów na blogu. Lista wpisów może być sortowana wg: ilości wyświetleń, ilości komentarzy, daty publikacji i adnotacji moderacji. Łatwo znajdziecie publikacje, oznaczone przez moderatorów, a to wszystko w estetycznej i miłej formie, dostosowanej do wybranej skórki na blogu.Licznik Blogowy 0.6 - czas na własne wykresy! :)Ostatnia odsłona wtyczki przyniosła ciekawe refleksje po rozmowie z szanownym Panem Mordziem. Zaproponował on, aby wtyczka mogła generować wykresy na podstawie zebranych danych. Pomysł wydał mi się niezmiernie interesujący, stąd też obecna aktualizacja (0.6) przynosi możliwość tworzenia wykresów, opierając się na zabranych danych.Używanie nowej funkcji jes…

Nie tylko Wiedźmin. Historia polskich gier komputerowych — książka, której nie wypada nie kupić [recenzja]

Wspomnień czar. Czyli dawno, dawno temu...Moja przygoda z grami zaczęła się na poważnie od Amigii 500. W zestawie wraz z komputerem dostałem Lemingi i Powermonger, w pudełkach z taniej serii od IPSu, plus kartonowe wydanie Tokiego z Wielkiej Brytanii. Oczywiście w komplecie były również potężny zestaw dyskietek z ogromną ilością oprogramowania. Każdy nośnik był ręcznie podpisany i wskazywał jawnie na nielegalne źródło pochodzenia, aczkolwiek przed rokiem 1994, czyli przed wejściem ustawy "antypirackiej" , nikt nawet się tym nie przejmował.Gry, do pewnego momentu, zawsze kojarzyły się z językiem angielskim, który dla młodego człowieka na początku lat 90tych był często dużą barierą nie do pokonania. Często zatem siadałem ze słownikiem w dłoni i mozolnie tłumaczyłem newralgiczne elementy gry, bez których dalsze przejście gier było niemożliwe. Oczywiście zdarzały się wyjątki. Słynny Flashback otrzymałem w wersji francuskiej, a mimo to przeszedłem kilka poziomów. Wiele było ró…

Visual Studio Achievements

Każdy kto gra w gry, spotkał się z terminem achievement, czyli osiągnięcie. Za każdą, rzecz jaką zrobimy w grze, czy to znalezienie sekretu, czy zwykłe przejście mapy, odblokowujemy określone osiągnięcie. Jest to obecnie na konsolach, czy na Steamie. Możemy pochwalić się osiągnięciami wśród znajomych w systemie w jakim gramy, czy na Facebooku. Prosty sposób na wydłużenie gry i zwiększenie więzi pomiędzy graczem, a grą.Visual Studio Achievements. Co ma do tego Visual Studio? Ktoś wpadł na genialny pomysł. Połączył założenia achievementów ze świata gier z kodowaniem w Visual Studio! :) Wszystko zaczęło się na www.reddit.com, gdzie ktoś z nudów/dla żartów dodał wątek "A co gdyby, Visual Studio miało osiągnięcia?". Okazało się, że pomysł chwycił na tyle, iż powstał... plugin (darmowy) do Visual Studio! Każdy z Was może go ściągnąć i zainstalować w Visualu. Od tej chwili będzie zbierał osiągnięcia, niczym w grach wideo :)Tak jak w grach, za konkretne czynności odblokowujemy osi…

Tania, przeceniona prasa - lukratywny biznes na pograniczu prawa? Czyli CD-Action za 4zł

Zapewne większość z was zna pojęcie "taniej prasy" lub "przecenionej prasy". Są to najczęściej miejsca, gdzie można kupić gazety, magazyny i inne dobra kryjące się pod definicją prasy. Ich cechą jest to, iż nie są to aktualne wydanie, ale w większości przypadków "przeterminowane" egzemplarze, które zostały zastąpione aktualnymi numerami. Można zatem znaleźć tam magazyn sprzed roku lub dwóch, ale także numer CD-Action za 4zł, z jeszcze działającym kodem na gry, który dosłownie kilka dni wcześniej można było kupić w saloniku z prasą za 10,99zł.Jak to powinno być?Przeglądając strony w sieci natknąłem się na kilka artykułów, które opisują dany problem. Zgodnie z umowami, dystrybutorzy prasy nieaktualne numery powinni zwracać do wydawców. Drugą opcją jest zaś oddawanie takiej prasy na makulaturę. Zanim jednak trafi ona na "wysypisko" powinna zostać naznaczona farbą lub przecięta w taki sposób, aby nie nadawała się do odsprzedaży.A jak jest?Trudno jed…

Licznik Blogowy 2017 — niezbędnik blogera (Chrome/Opera/Firefox)

Nadeszła ta chwila. Po wielu latach oficjalnie światło dziennie ujrzała finalna wersja Licznika Blogowego. Dodatku do przeglądarki www, który pozwala na zbieranie danych o każdym blogu na portalu (nawet bez logowania!) i przedstawieniu statystyk w formie tekstowej i graficznej.HistoriaHistoria Licznika Blogowego sięga roku 2014. Wówczas to na początku roku powstaje dodatek do Chrome, który zbiera dane odnośnie wyświetleń wszystkich wpisów blogowych zalogowanej osoby. W przeciągu najbliższych miesięcy wtyczka otrzymuje możliwość instalacji na przeglądarkach Firefox i Opera, a także tworzenie wykresów na podstawie zebranych danych.Niestety w przeciągu lat portal przeszedł na https, a możliwość instalacji wtyczek spoza marketu stała się utrudniona lub nawet niemożliwa na wspieranych przeglądarkach. W ostatnim czasie otrzymałem sporo zapytań odnośnie reaktywacji wtyczki i przyszedł ten czas, aby zaprezentować finalną wersję.Licznik BlogowyLicznik Blogowy przeznaczony jest do analizy blo…