Przejdź do głównej zawartości

Foobot — miernik jakości powietrza w Twoim domu

O jakości powietrza (i smogu) w Polsce w ostatnich latach jest coraz głośniej. Dyskusja nasila się szczególnie w okresie grzewczym, w momencie gdy właściciele domków jednorodzinnych zaczynają palić czym popadnie w piecach lub robią to w niewłaściwy sposób

Często niewiele możemy zrobić poza unikaniem wychodzenia na zewnątrz, w okresie kiedy jakość powietrza jest niska. Co jednak z jakością powietrza w naszych domach czy miejscu pracy? Średnio spędzamy w pomieszczeniach 90% czasu naszego życia. Jak zatem sprawdzić co wdychamy w naszym mieszkaniu czy miejscu pracy?

desk

Foobot - domowy miernik jakości powietrza

Z pomocą przyjdzie nam urządzenie Foobot, które na bieżąco będzie monitorować jakość powietrza w naszym mieszkaniu. Sprzęt umieszczony jest w zgrabnej plastikowej obudowie. W dotyku jest całkiem miłe i nie przypomina tanich chińskich plastików.

W pudełku znajdziemy, prócz samego urządzenia, wtyczkę do ładowania z gniazdka poprzez USB, a także kilka instrukcji. Niestety nie w języku polskim.

desk

Zasilanie odbywa poprzez kabel USB, który możemy podpiąć do komputera czy powerbanku lub tradycyjnie wpiąć poprzez adapter USB do gniazdka z prądem.

Po podłączeniu urządzenia do zasilania zauważymy, że na bokach Foobota umieszczono kolorowe diody. Sygnalizują one stan urządzenia, a także informują o jakości powietrza w danym pomieszczeniu. Diody niebieskie oznaczają dobrą jakość powietrza (im więcej zapalonych diod tym lepiej), pomarańczowe zaś informują o złym stanie powietrza w naszym pomieszczeniu.

desk

Przejdźmy jednak do serca Foobota, czyli sprawdźmy w jakie czujniki zostało wyposażone urządzenie.

desk

Co zmierzymy Foobotem?

Główną siłą Foobota są czujniki powietrza, omówmy zatem jakie dane o tym co wdychamy, zbiera omawiane urządzenie. Warto nadmienić, że często zaleca się wywietrzenie mieszkania, ale nie zawsze to pomaga, a często może jeszcze bardziej wpłynąć negatywnie na skład tego czym oddychamy w domu. Stąd też Foobar podaje jakość powietrza w naszym mieście (z informacji z Internetu), aczkolwiek warto wyposażyć się dodatkowo w dedykowaną aplikacje do tego, na wzór chociażby Kanarka.

desk

Pył zawieszony (PM 2.5)

Pył zawieszony o średnicy nie większej niż 2.5 µm, uznawany jest za najbardziej szkodliwy z zanieczyszczeń atmosferycznych. Nie sposób go wyeliminować, ale warto zmniejszyć jego ilość w naszych domach. Omawiany czujnik wykrywa cząstki od 0,003 do 2,5µg.

Wysokie stężenie PM 2.5 powoduje wzrost zgonów z powodu chorób układu oddechowego i krążeń. Może przyczyniać się także do poronień, nasilenia objawów astmy osłabienia płuc, gdyż drobny pył dostaje się bezpośrednio przez płuca do krwi.

Olbrzymim źródłem PM 2.5 są stare piece w chociażbym domkach jednorodzinnych. Dodatkowo w Polsce jeszcze do niedawna panowało społeczne pozwolenie na spalanie śmieci w piecach. Dodatkowo w domach PM 2.5 może wydzielać się przy gotowaniu na kuchenkach gazowych, a także z brudnych filtrów w odkurzaczu.

Warto zatem wietrzyć, w miarę możliwości, pomieszczenia gdzie przebywamy najczęściej. Dodatkowo nie zaszkodzi w kuchniach używać okapów i dbać o jakość filtrów w odkurzaczach, a także zrezygnować z palenia papierosów w domu. W ostateczności można zakupić dedykowany filtr powietrza.

Lotne związki organiczne (VOC)

Powstają często jako uboczne produkty w przemyśle. W naszych domach mogą powstawać poprzez używanie farb, lakierów, a także korzystanie z produktów konsumenckich, które uwalniają związki organiczne jak np. środki czystości, dezodoranty czy odświeżacze powietrza

Wiele z lotnych związków organicznych jest uznawanych za główne czynniki rakotwórcze. Nawet niewielkie iloci mogą być szkodliwe dla organizmu ludzkiego.

Foobot nie wykrywa każdego ze związków osobno, ale podaje ogólny podgląda na poziom zanieczyszczenia lotnymi związkami organicznymi (czujnik jest również wrażliwy na tlenek węgla). Minimalny poziom wykrywania wynosi 125 ppb.

Jeśli ilość związków jest wysoka warto przewietrzyć pomieszczenie przy malowaniu w mieszkaniu czy zrezygnować ze szkodliwych dezodorantów/lakierów, a także zmniejszyć ilość chemii do czyszczenia i odświeżania powietrza.

CO2

CO2 obliczane jest przy użyciu czujnika badającego lotne związki organiczne. Foobot wykrywa CO2 od 450 ppm. Dwutlenek węgla jest wszędzie wokół nas, a nawet rośliny w nocy emitują CO2 do powietrza.

Nadmierne stężenie CO2 w pomieszczeniach może prowadzić do bólów i zawrotów głowy, senności, nudności. W przypadku podwyższonego CO2 (powyżej 1300 ppm) warto przewietrzyć pomieszczenie lub użyć filtrów powietrza. 

Temperatura i wilgotność

Foobot zmierzy również temperaturę i wilgotność powietrza. Odpowiednia wilgotność (40-60%) nie będzie powodowała wysuszenia oczyu czy błon śluzowych, a także zminimalizuje tworzenie się grzybów. Warto również wiedzieć, że wysoka temperatura sprzyja w kumulowaniu się lotnych związków organicznych.

Kontrola jakości powietrza

Urządzenie stan jakości powietrza może komunikować w różnoraki sposób. Jeśli mamy czujnik w zasięgu wzroku wystarczy spojrzeć na kolor diod.

Im więcej niebieskich diod, tym lepsze powietrze w naszym otoczeniu.

desk

Pomarańczowe diody to znak, że warto zainteresować się szczegółowymi statystykami i zacząć działać.

desk

Dedykowana aplikacja na smartfona

Wraz z urządzeniem powinniśmy pobrać aplikację na nasz telefon z Androidem lub iOS. W ten sposób skonfigurujemy czujnik i dostosujemy go do naszych potrzeb, a także na bieżąco będzie możliwe monitorowanie staniu naszego powierza.

desk

Foobot wymaga dostępu do WiFi i Internetu. Wówczas z każdego miejsca będziemy mogli sprawdzić nasze powietrze w domu. Aplikacja podaje szczegółowe parametry z każdych czujników wymienionych wcześniej w tekście i wystawia sumaryczną ocenę (i niższa tym lepiej) w skali od 0 do 100.

Otrzymujemy również dostęp do historycznych danych poszczególnych czujników, a także globalną ocenę jakości powietrza w naszej okolicy za oknem (jednakże bez Kanarka się nie obędzie). Dodatkowo aplikacja poda informacje o źródłach zanieczyszczeń wykrywanych przez każdy z czujników i sposobach na ich redukcję.

desk

Aplikacja pozwoli również na ustawienie jednostek temperatury, strefy czasowej, a także jasności diod i przedziałów czasowych, w których mają się one świecić.

Sama aplikacja jest czytelna i zrozumiała, bez przeładowanych informacji. W razie pogorszenia się odczytów, zostanie wysłane powiadomienie na telefon.

desk

IFTTT

Jeśli dedykowana aplikacja to za mało można pokusić się o pobranie IFTTT na telefon. Ta aplikacja, po połączeniu z Foobotem, umożliwia stworzenie wyzwalaczy, które na konkretnym poziomie jakości powietrza mogą aktywować akcję. Możemy zatem zapisać pomiar czujnika do arkusza Google, wysłać maila, zamrugać lampką hue od Philipsa, uruchomić filtr powietrza (Nest Thermostat, Honeywell Lyric, ecobee) czy zapisać dane do kalendarza. 

desk

Alexa i inni

Foobot można również podpiąć pod konto w Conrad Connect (system do sterownia inteligentnymi urządzeniami w naszym domu). Ciekawszym rozwiązaniem jest również połączenie z Alexa od Amazona, co umożliwi sterowanie Foobotem głosowo.

API

Jeśli wymienione propozycje to za mało, możemy samemu napisać aplikację wykorzystując API. Darmowy interfejs pozwoli na pobieranie danych z sieci odnośnie naszych czujników. dzienny limit zapytań to 200.

Jak sprawuje się Foobot?

Podstawowym pytaniem jest jednak: jak działa Foobot? Po dwóch tygodniach testów śmiało mogę powiedzieć, że monitor sprawuje się świetnie.

Pierwsze kroki

Instalacja przebiega bezproblemowo i odbywa się za pomocą gestów (obracamy Foobota, aby potwierdzić zmiany). Przy pierwszym uruchomieniu czujnik sam pobierze aktualizację i w kilka chwil jest już gotowy do użycia. Szkoda, że ani aplikacja, ani instrukcja nie są w języku polskim.

Pełną sprawność Foobot osiąga po 6 dniach, w tym czasie czujniki rozgrzewają się . Warto dodać, że czujnik należy umieścić w miejscu gdzie najczęściej przebywamy. Może być to np. sypialnia czy pokój gościnny. Dobrym miejscem jest również pokój dziecięcy. Foobota nie należy stawiać bezpośrednio pod ścianą i na pewno nie powinien znajdować się na podłodze (wówczas pomiary mogą być niewiarygodne).

Bardzo ciekawym gestem jest podwójne stuknięcie w Foobota od góry. W tym momencie czujnik pokaże stan powietrza poprzez zapalenie diod (jeśli wyłączyliśmy diody, np. w nocy gdy ustawimy tryb ciszy) i zaktualizuje dane w aplikacji.

Analiza na co dzień

Foobot zbiera informacje z czujników 24h na dobę i w każdej chwili można poprzez aplikację sprawdzić szczegółowy stan naszego powietrza w pomieszczeniu. 

Czujnik w przeciągu ostatnich tygodni zwrócił moją uwagę na jakość powietrza w domu. Gdy sprzątaliśmy ilość lotnych związków organicznych rosła znacząco, a otworzenie okna szybko zmniejszało VOC.

desk

Oczywiście nasze powietrze zimą nie jest najczystsze, więc często warto przed przewietrzeniem domu sprawdzić Kanarkiem jakość powietrza w okolicy. Oczywiście szybko dowiemy się, jeśli *świeże * powietrze nie będzie dobre, ale po co niepotrzebnie psuć powietrze w pomieszczeniu, gdy sąsiad pali plastiki. Dodam tylko, że dzięki Foobotowi przypomniałem sobie, że okna nie były przestawione w tryb zimowy, przez co kilka razy czujnik wykrył zwiększenie pyłów PM 2.5 w godzinach porannych.

Foobot trochę przyzwyczaił nas do tego, aby częściej otwierać okno i po takim zabiegu dodatkowo jeszcze monitorować powietrze czy przypadkiem nie robimy sobie tym krzywdy.

Czujnik w pierwszych dniach działania jest przewrażliwiony w kwestii CO2 i czasami fałszuje wyniki pomiarów. Warto wówczas odsunąć go od ściany lub wyłączyć i włączyć go ponownie. Niestety zdążało się to dość często.

desk

Sama aplikacja, która zbiera dane jest bogata w funkcje, ale nie jest przesadnie obładowana informacjami. Ilość dostarczanych danych oraz ich prezentacja jest poprawna i nie miałem potrzeby instalowania dodatkowych aplikacji (jak chociażby IFTTT).

Szkoda, że Foobot nie ma możliwości pracy z baterii/akumulatora. Na pewno zyskałby on na funkcjonalności, gdyby można było postawić go w każdym miejscu, bez zawracania sobie głowy kablem zasilającym. 

Nie róbcie tego w domu (he he he)

Pomimo tego, iż Foobot nie jest przeznaczony do działa na zewnątrz postanowiłem sprawdzić jego działanie na świeżym powietrzu (po podłączeniu do powerbanku). Pomimo temperatury dochodzącej do -15 st. C, Foobot sprawdzał się znakomicie i pokazywał dane bez żadnych przeszkód. Jedynym mankamentem jest to, że wbudowana aplikacja nie pokazuje temperatury poniżej zera (przez API jest ok). 

Wyniki pomiarów były do przewidzenia. PM 2.5 zwiększał się z rana, aby opadać aż do godziny 14-15, kiedy ludzie wracają z pracy, wówczas ilość PM 2.5 wzrastała powoli aż do późnych godzin nocnych.

Po kilku godzinach poza domem, czujnik wymagał delikatnego przeczyszczenia. Tutaj uwaga, Foobota najlepiej doprowadzić do porządku sprężonym powietrzem i odczekać kilka godzin, aby osiągnął temperaturę pokojową.

Podsumowanie

Foobot jest świetnym sprzętem do monitorowania jakości powietrza w naszym domu. Warto go mieć, aby świadomie dbać o to czym oddychamy w pomieszczeniach, gdzie najczęściej przebywamy. Dodatkowo wygląda schludnie i nie odstrasza. 

Może on posłużyć nie tylko jako miernik powietrza w domu, ale też dostarczy nam informacji o tym czy warto jednak zamknąć okno i przewietrzyć mieszkanie później.

Aplikacja na Androida i iPhone szczegółowo pokazuje aktualną jakość powietrza, nawet gdy nie jesteśmy w domu. Dodatkowo dane historyczne pozwolą na szersze spojrzenie na nasze poczynania w kwestii polepszenia powietrza. 

Brakuje tylko aplikacji po polsku i zasilania z baterii/akumulatora. Warto również co jakiś czas odłączyć i podłączyć czujnik ponownie, jeśli pomiar CO2 przed długi czas utrzymuje się na maksymalnym poziomie.

Cena Foobota nie jest niska, wynosi 199 dolarów, ale jeśli go kupicie na pewno nie będziecie zawiedzeni. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Oni migają tymi kolorami w sposób profesjonalny. Narodziny gamedevu z ducha demosceny w Polsce - Piotr Marecki i Tomasz TDC Cieślewicz, recenzja książki

Tytuł książki jest mocno rozbudowany i zapewne pierwsze spojrzenie na okładkę może odstraszyć potencjalnego klienta, jednakże, warto dać szansę tej pozycji. Zaskoczeń jest kilka, chociaż nie tylko tych pozytywnych. Zatem przejdźmy do krótkiej recenzji "Oni migają tymi kolorami w sposób profesjonalny". TDC - Demoscena, Atari, Mirage i piractwo w Polsce Książka jest zbiorem historii opowiadanych przez Tomasza TDC Cieślewicza. Swoje przygody z IT zaczął w 1988 roku, kiedy to otrzymał Atari 800 XL. Od 1989 roku związany był z Mirage i jako jeden z najmłodszych tworzył gry na rynek polski. Był również współpracownikiem "Bajtka" i członkiem redakcji "Atari Magazynu". Bardzo mocno związany z demosceną Atari, gdzie tworzy do dziś. Zaangażowany w szkolenia i warsztaty z programowania. Obecnie redaktor Atarionline.pl Przyznaję, że wcześniej nie słyszałem o Tomaszu Cieślewiczu, ale po przeczytaniu tej książki śmiało można powiedzieć, że dziś zapewne byłby fre

222 polskie gry, które warto znać - Marcin Kosman, recenzja książki

Marcin Kosman dał się poznać jako autor ciekawej pozycji o polskim game devie: " Nie tylko Wiedźmin. Historia polskich gier komputerowych ". Po pięciu latach wraca z nową książką, również związaną z polską branżą grową, ale w zupełnie innej formie. 222 polskie gry "222 polskie gry, które warto znać" to wyjątkowa książka. Co więcej, to nie jest książka jako taka, a bliżej jej do albumu. W języku angielskim funkcjonują one jako tzw. "Coffee table books", czyli książki/albumy bardziej do oglądania, niż do czytania. Tak jest właśnie z omawianą pozycją. W twardych okładach, w formacie B5 i na pięknym, kredowym papierze, znalazło się 222 polskich gier z lat 1983-2019. Każda strona to duża grafika, z kilkoma zdaniami o grze od autora książki, a czasem również dodatkowy, akapitem od osób tworzących dany kawałek softu. Wybór gier jest na tyle szeroki, że można śmiało powiedzieć, iż wybrano faktycznie najbardziej znaczące i rozpoznawalne tytuły. Jako,

Drukarka Epson EcoTank – napełniamy tusze, analiza w szczegółach (Epson EcoTank L3110)

Drukarka dostarczona od Epsona do testów jest już u mnie jakiś czas. Jest ona reklamowana jako jedno z najtańszych urządzeń na rynku w kwestiach eksploatacyjnych. We wcześniejszym wpisie ( Tanie, cebulowe drukowanie z Epson EcoTank L3110 ) przedstawiłem kilka suchych faktów odnośnie samej drukarki. Dziś przyszedł czas na trochę praktyki. W pierwszej kolejności zobaczymy jak napełnia się tuszami ów sprzęt i czy nie sprawa to problemów natury technicznej lub "logistycznej". Epson EcoTank - sposób na tanie i dobre drukowanie EcoTank to całkiem ciekawy sposób na drukowanie bez kartridży. Zamiast tego w drukarce znajdziemy 4 przezroczyste pojemniki na tusz (Czarny, Magneta, białY, Cyan). Pojemniki napełniamy tuszem z butelki. W takim przypadku oryginalny tusz kosztuje ok. 27 zł (65 ml), co jest niezmiernie atrakcyjne cenowo. Napełnienie jest szybkie, a co ważne nie upaćkamy się w tuszu, gdyż każda z buteleczek ma blokadę (kuleczka w szyjce) przed wylaniem. Dodatkowo nie przele

Powiadomienia z dobreprogramy.pl na Windows — konkurs „Daj się poznać 2016”

Na portalu dzieje się coraz więcej, a szczególnie teraz, gdy Redakcja uruchomiła swojego bloga , a także BugTrackera . Szczególnie ten ostatni jest interesującym eksperymentem, który wydaje się być świeżym podejściem do kontaktu z czytelnikami w polskim Internecie. W ten klimat idealnie wpisywać się będzie ciekawa inicjatywa, której będę uczestnikiem :) Daj się poznać - edycja 2016 Niedawno wystartował konkurs Daj się poznać , a jego celem jest rozruszanie programistów, którzy prowadzą blogi. Każdy z uczestników musi założyć nowy (lub kontynuować już istniejący) projekt open source i udostępnić go na GitHubie. Głównym celem nie jest stworzenie czegoś, co będzie wyjątkowe na skalę międzynarodową, a dzielenie się wiedzą i kodem z innymi. Stąd też prócz wrzucania kolejnych plików na GitHuba, ważnym elementem jest także tworzenie postów, które będą przedstawiały problemy i postęp prac nad zagadnieniem. Pomimo, że konkurs już wystartował na dniach, nadal można zgłas

Huawei Watch GT Active vs Garmin Fenix 5 - pojedynek Dawida z Goliatem?

Redakcja podrzuciła nam do przetestowania sprzęt od Huawei i powiem szczerze, że jestem bardzo rozdarty w stosunku Huawei Watch GT Active jaki otrzymałem do "zabawy", ale po kolei. Od ponad dwóch lat używam Garmina Fenixa 5 (a wcześniej miałem jeszcze kilka innych Garminów po drodze). Przyznaję, że jestem bardziej niż zadowolony z tego smartwatcha. Używam go do uprawniania sportów (bieganie, rower), ale także na co dzień, jako zegarka/smartwatcha. Praktycznie od ponad dwóch lat nie zdejmuję go z nadgarstka. Mimo, że jest to sprzęt idealny, ma jedną wadę - cenę. Wersja z szafirowym szkłem kosztuje ponad 2 200 zł (co innego, że polecam zakup tej wersji, gdyż dzięki temu zegarek nadal wygląda jak nowy, a swoje już przeszedł). Od jakiegoś czasu sprawdzam co jest na rynku w tym temacie i szukam dla znajomych jakiejś tańszej alternatywy. Czy jest nią właśnie Huawei Watch GT Active? Ciężko powiedzieć, ale sami oceńcie... Sprzęt Oba zegarki wyglądają bardzo podobnie i są w tym

MS SQL - timestamp, datetime i rowversion

Tworząc bazę często natykamy się na konieczność stworzenia mechanizmu, który będzie pozwalał na wykrywanie zmian w poszczególnych wierszach tabeli. Różne są podejścia do tego zagadnienia. Na przykładzie bazy MS SQL można rozwiązać to na kilka sposobów. Do tego celu idealnie nada się change tracking z tombstonem, czy CDC (change data capture) dla wersji enterprise. W tym wpisie skupię się jednak na prostszym rozwiązaniu, a mianowicie timestampie, który jest realizowany automatycznie (wystarczy kolumnie nadać typ timestamp lub w innym przypadku dodana zostanie kolumna o nazwie timestamp - stąd taki typ może mieć tylko jedna kolumna w tabeli). MS SQL: timestamp != datetime Timestamp jest niczym innym jak znacznikiem czasowym określającym ostatnią aktualizację na rekordzie. Jednakże w MS SQL timestamp nie jest wcale znacznikiem czasu, a ośmioznakowa tablicą binarna. Co więcej, nie ma sposobu, aby zrzutować timestampa w MSSQL na datetime (o co wiele osób pyta w sieci). Jest to niem

Wojny konsolowe, Blake J. Harris — recenzja książki (SEGA, Nintendo i batalia, która zdefiniowała pokolenie)

Nie ma co tu owijać w bawełnę i nudzić wstępem na siłę. Książka jest świetna i jeśli interesujesz się grami retro lub ogólnie historią przemysłu rozrywkowego, to jest to pozycja wręcz obowiązkowa. Nawet więcej, warto znać omawianą książkę jako szersze spojrzenie na obecną branżę gier, a uwierzcie, że znajdziecie wiele analogii do obecnych poczynań tuz świata growego.  Sega od środka Książka nie jest cieniutką pozycją, a całkiem opasłym tomiskiem  w twardych oprawach. Ma ona prawie 600 stron i dość niewielką czcionkę, więc jest tu sporo do poczytania. Po środku mamy kilkadziesiąt kolorowych zdjęć z tamtych lat, które ogląda się zupełnie inaczej podczas lektury, wiedząc już kim są dane osoby na fotografiach.  Książka opisuje Segę od momentu przejęcia przez  Toma Kalinske  posady CEO Sega of America w roku 1990, a także wcześniejsze perypetie gigantów branży rozrywkowej w latach 80-tych. Początek Wojen konsolowyc h zaczynamy od poznania Toma na wakacjach na Hawajach, gdzie s

Programowanie pod WP7.5, czyli Windows Phone od kuchni

Po miesiącach szaleństw z Windows Phone, nieskończonej liczby instalacji i deinstalacji, kilku flashowaniach, grzebaniach się w MFG, aktualizacjach (udanych i tych zakończonych niepowodzeniem), przyszedł wreszcie czas, ażeby "spoważnieć" :P i napisać coś własnego na Windows Phone 7.5. Od razu napisze, że jest kilka problemów (i to wcale nie natury programistycznej). Dla kogo? Chcący zacząć programować dla Windows Phone 7(.5) powinniśmy umieć "na dzień dobry" podstawy C#/VB oraz podstawy Silverlighta lub XNA jeśli zechcemy tworzyć gry (także na XBox360!). Aplikacje pisane są w Visual Studio 2010 for Windows Phone. W Tym krótkim przewodniku postaram się opisać jak zacząć przygodę z pisaniem aplikacji na Windows Phone. A zatem, do dzieła! Visual Studio 2010 for Windows Phone Jak już wspomniałem przygodę rozpoczynamy od instalacji Visual Studio 2010 for Windows Phone http://www.microsoft.com/visualstudio/en-us/products/2010-editions/windows-phone-developer-too

Proste i darmowe modelowanie postaci w 3D przy użyciu MakeHuman i bvhacker

Modelowanie w 3D wydaje się nietrywialnym zagadnieniem. Na przeszkodzie staje nie tylko brak umiejętności i doświadczenia, ale także elementy bardziej materialne. Często ograniczeniem bywa sprzęt, który nie uciągnie aplikacji do grafiki 3D, ale również oprogramowanie, które potrafi słono kosztować. W tym wpisie pragnę przedstawić szybki sposób na modelowanie postaci 3D. Nie będzie wymagana znajomość zagadnień grafik 3D, a oprogramowanie użyte do tego wpisu jest całkowicie darmowe, również do celów komercyjnych. Dodatkowo przedstawione aplikacje nie wymagają kosmicznego sprzętu, aby móc wygodnie pracować, jednocześnie osiągając zadowalające wyniki. Modelowanie postaci w 3D - prosty przepis dla każdego Zacznę od tego, że nigdy nie wiemy, kiedy może przydać się nam wymodelowanie postaci w 3D. Do tej pory temat grafiki 3D omijałem szerokim łukiem, gdyż jako programista aplikacji nie widziałem zastosowania tej dziedziny w swojej branży. Okazało się, że szybko zmienię zdanie. Zapewne

Epson EcoTank — domowa drukarnia i fotolab w jednym

Testy drukarki Epson EcoTank L3110 niestety już dobiegły do końca i sprzęt trzeba zwrócić. Przez ostatnie tygodnie wydrukowałem grubo pand 200 zdjęć i ponad 50 stron tekstu. W pożegnalnym wpisie przedstawię kilka porad i uwag odnośnie drukowania zdjęć w domu za pomocą drukarek EcoTank.  Domowy fotolab - koszty Drukowanie w domu zdjęć do albumu to kusząca propozycja. Z drukarką EcoTank jest to dodatkowo bardzo opłacalny sposób na tanie zdjęcia do albumu. Zacznijmy od kosztów tuszu. Otóż pojedyncza buteleczka z tuszem to wydatek 25 złotych (65 ml). Takich tuszy potrzeba nam 4 (pełen CMYK). Po wydrukowaniu 200 zdjęć bez ramek (format 10x15 cm), w najwyższej jakości druku, ubyło około 1/4 wszystkich tuszy: Można zatem przyjąć, że wydrukowanie jednego zdjęcia 10x15 cm najwyższej jakości kosztuje około __12 gr (tusz), __ ustalmy że tusze ubywają jednakowo. Dodajmy do tego jeszcze koszt papieru: 10 gr (paczka 100 arkuszy, 250 g). Sumarycznie wychodzi __ __ zatem 22 gr (tusz+papi