Przejdź do głównej zawartości

Tablet Asus Transformer Pad TF300TL stary, ale jary - czyli dobry Android to drogi Android

Każdy z nas miał w ręku tablet z Androidem i zapewne mało który z nich działał przyzwoicie. Niestety system od Googla na urządzeniach przenośnych w większości przypadków jest oprogramowaniem, które lub przypomnieć dla użytkownika o swoich wadach . Dostałem jednak ostatnio do zabawy tablet Asus Transformer Pad TF300TL, który mogę już na wstępie powiedzieć - działa całkiem przyzwoicie i nie odrzuca przy pierwszym kontakcie pomimo, że ma on już ponad rok. Zapraszam zapoznania się z całą recenzją.

desk

Hardware

Asus Transformer Pad TF300TL to tablet o ciekawych parametrach. W środku znajdziemy czterordzeniowy procesor Nvidia Tegra 3, który jest starszym bratem modelu Tegra 4. RAM w tym modelu to dokładnie 1 GB, a ilość wbudowanej pamięci wewnętrznej wynosi 16 lub 32 GB (rozszerzalna o kartę microSD), czyli standard jak na taki sprzęt. Ekran ma rozdzielczość 1280×800 przy wymiarach 10.1 cala. Sprzęt zapewne nie wyróżniałby się, gdyby nie procesor od Nvidii, który miał być rewolucją w świecie tabletów.

Ekran

TF300TL posiada ekran IPS, który przy swojej rozdzielczości 1280×800 wygląda dość dobrze. Przy 10 calach można byłoby pokusić się o większą ilość pikseli, ale czytelność tekstu czy ikon na pulpicie jest zadowalająca i nie czujemy bijącej z ekranu "pikselozy". Jasność jest dobra, aczkolwiek nie jest to mocna strona tego Transformera. Po obcowaniu z ekranami AMOLED zwraca się uwagę na czerń, która w tym modelu rozczarowuje. Ekran jest elementem ze średniej półki.

Ze względu na brak przycisków fizycznych, dolny pasek na wyświetlaczu zajęty jest przez odpowiedniki programowe.

desk

Złącza i dodatki

Model ten posada złącze microHDMI, co jest dużym plusem. Warto dodać, że tablet można podłączyć pod specjalną stację dokującą, która przekształci go w netbooka (niestety nie miałem okazji przetestować tego rozwiązania). Z tego co widziałem na forach, sporo osób jest jednak zwiedziona tym, że nowy Transformer wymaga nowej stacji dokującej. Na koniec dodam małą wzmiankę o USB, a raczej jego braku. Mamy specjalne złącze, którego kabel z zestawu kończy się wyjściem USB. Zatem nie podłączymy łatwo np. pendriva (chyba, że mamy stację dokującą, która ma takie wejście; przypadek? nie sądzę...).

Modem LTE

Niezmiernie miłym zaskoczeniem jest modem, w tym przypadku LTE. Pozwala to na cieszenie się dostępem do internetu wszędzie, bez potrzeby liczenia na to, że tam gdzie idziemy/jedziemy zastaniemy WiFi.

Aparat

Nie sposób zapomnieć o aparacie. Transformer Pad posiada dwie kamery, jedną z przodu (1.2 Mpx) i z tyłu (8 Mpx). O ile ta z przodu, z wiadomych przyczyn, nie musi być rewelacyjna (wideokonferencje), to liczyłem, że zdjęcia wykonywane tylnym aparatem będą chociaż przyzwoite. Trochę się zawiodłem, gdyż bez powiększania widać, iż efekty pracy aparatu są słabe (niewyraźne krawędzie, rozmazania, szumy). O diodzie doświetlającej możemy zapomnieć.

Głośnik

Omawiany model posiada jeden głośnik z prawej strony. Został on dość niefortunnie umieszczony, gdyż trzymając tablet w pozycji poziomej, będziemy go zasłaniali dłonią. Sama jakość dźwięku jest przyzwoita, choć na maksymalnych ustawieniach nie jest wcale zbyt głośno. Razić może oczywiście samo umiejscowienie głośnika, które powoduje pewne spłaszczenie dźwięku i dyskomfort. Wg mnie spokojnie mógł on zostać przeniesiony bardziej na spód lub z przodu obudowy.

desk

Bateria

Wbudowana bateria pozwoli nawet na 5-6 godzin ciągłej zabawy. Wynik całkiem przyzwoity, a do tego jeśli posiadamy stację dokującą do może on wzrosnąć nawet dwukrotnie.

Desing i wykonanie

Wspomnę jeszcze o designie. Tablet od Asusa wygląda dość standardowo i raczej nie można nic w tej kwestii zarzucić (no chyba, że komuś przeszkadza "nudny" design). Otrzymujemy ekran chroniony grubą warstwą szkła, która sprawuje się idealnie i dobrze chroni wyświetlacz. Szeroka ramka otaczająca całość może nie jest za ładna, ale pozwala na swobodne i pewne chwycenie tabletu. Tył obudowy to plastik, który posiada chropowate okręgi, zwiększające komfort trzymania tego urządzenia. Mimo, że tablet nie należy do najcieńszych to duża grubość (10mm) nie jest odczuwalna, to zasługa zapewne delikatni spłaszczonych i zaokrąglonych krawędzi. Tutaj jednak na jaw wychodzi spory minus. Asus Transformer Pad TF300TL jest ciężki. Waży on 635 g i raczej nikt nie będzie go trzymał w jednej ręce dłużej niż przez kilka sekund. Nawet gdy mamy go w obu dłoniach, czuć większą wagę tego sprzętu. Całość jest świetnie spasowana i nie ma mowy o trzaskach czy wystających krawędziach. Jedynie szufladka na kartę SIM wydaje się być ciut zbyt delikatna i podatna na uszkodzenia mechaniczne.

Software

Asus Transformer Pad TF300TL działa pod kontrolą Androida w wersji 4.2.1. System działa całkiem przyzwoicie i nie odczuwamy spadku jakości użytkowania przez większość czasu obcowania z tym tabletem.

desk

desk

12 rdzeni w GPU pozwoli na granie w nawet bardziej wymagające gry. Od Nvidii dostajemy aplikację, TegraZone, która zbiera najciekawsze gry, wykorzystujące Tegrę 3 (a w rzeczywistości są to skróty do apek w markecie Googla). Różnice w grach są widoczne, ale tylko w tych przystosowanych pod nowy procesor. Możliwości są duże, aczkolwiek np. w Dead Trigger 2 zdarzają się przycięcia podczas gry. W testach procesor Tegra wypada jednak średnio. Starszy model CPU/GPU od Nvidii nie wyróżnia się zbytnio na tle obecnych urządzeń (szczególnie od Tegra 4, który jest ponad dwukrotnie szybszy w większości testów). Kupując ten model urządzenia nie spodziewajmy się wysokich wyników w benchmarkach (stąd nie ma co się dziwić, że OUYA oparta na Tegrze 3, nie zwojowała rynku).

desk

desk

desk

desk

Jak jednak działa sam system? Android 4.2.1 z Tegra 3 zachowuje się dobrze. Optymalizacja pod baterię pozwala na znaczne wydłużenie czasu pracy. System nie miewa znaczących przycięć, jak bywa to w innych tabletach z oprogramowaniem od Googla. Problemy występują tylko gdy mamy coś uruchomione w tle (np. Chrome), aczkolwiek może to już być wina tylko 1 GB RAM. Ogólnie użytkowanie jest bardzo przyjemne i podczas oglądania filmów, pracy z pakietem biurowym czy przeglądania internetu nie można mieć zastrzeżeń.

desk

Sam Android jednak daje o sobie czasem znać i Tegra mu nie pomoże. Po zainstalowaniu/odinstalowaniu kilkudziesięciu aplikacji z marketu poczuć można rzadkie "doczytywanie" się systemu. Część aplikacji bywa również niezoptymalizowana pod kątem tabletu lub Tegry, przykładem niech będzie Firefox (tutaj coś mogła zepsuć też Mozilla, która i z FirefoxOS nie może sobie ciągle poradzić). Te popularne oprogramowanie do przeglądania www bywa dość chimerne. Przewijane strony (np. newsów na dobreprogramy.pl) bywa dość zabawne, gdyż obraz laguje lub znika na czas przewijania. Muszę ponarzekać też na Chroma, który lubi zjadać RAM i przy otwieraniu /zamykaniu zakładki lub wpisywaniu adresu z klawiatury traci czasem kontakt z użytkownikiem.

Warto dodać, że Asus wyposażył tablet w kilka aplikacji na starcie. Dostajemy zatem Polaris Office 3.0, SuperNote do tworzenia notatek i oprogramowanie do zakupu książek i magazynów: Kindle, Press Reader i Zinio. Miłym gestem jest 8 GB darmowej przestrzeni w chmurze Asusa.

Podsumowanie

Asus Transformer Pad TF300TL wydaje się być typowym tabletem z Androidem. Trzeba jednak przyznać, że jak na system od Googla jest on szybki i niezawodny. Dobra jakość wykonania, ciekawy procesor od Nvidii (niestety niewykorzystany) i model LTE dodatkowo zachęcą do zakupu. Ten zapał jednak może ostudzić cena - ok. 1 600 zł za wersję bez stacji dokującej. Myślę jednak, że nie ma co się oszukiwać, wydajny tablet z Androidem to koszt powyżej 1 000 - 1 500 zł, jeśli nie chcemy męczyć się z powolnym systemem. Czy ten model jest jednak wart zainteresowania? Nie jest to łatwe do ocenienia. Starsza Tegra 3 odstaje dość znacznie w testach, pomimo że system działa całkiem dobrze. Warto rozejrzeć się za ciekawszymi modelami, niekoniecznie opartymi o technologię Nvidii. Można także poczekać, aż ceny spadną do ok. 1 000 zł (lub za taką kwotę kupić model bez modemu LTE).

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Oni migają tymi kolorami w sposób profesjonalny. Narodziny gamedevu z ducha demosceny w Polsce - Piotr Marecki i Tomasz TDC Cieślewicz, recenzja książki

Tytuł książki jest mocno rozbudowany i zapewne pierwsze spojrzenie na okładkę może odstraszyć potencjalnego klienta, jednakże, warto dać szansę tej pozycji. Zaskoczeń jest kilka, chociaż nie tylko tych pozytywnych. Zatem przejdźmy do krótkiej recenzji "Oni migają tymi kolorami w sposób profesjonalny". TDC - Demoscena, Atari, Mirage i piractwo w Polsce Książka jest zbiorem historii opowiadanych przez Tomasza TDC Cieślewicza. Swoje przygody z IT zaczął w 1988 roku, kiedy to otrzymał Atari 800 XL. Od 1989 roku związany był z Mirage i jako jeden z najmłodszych tworzył gry na rynek polski. Był również współpracownikiem "Bajtka" i członkiem redakcji "Atari Magazynu". Bardzo mocno związany z demosceną Atari, gdzie tworzy do dziś. Zaangażowany w szkolenia i warsztaty z programowania. Obecnie redaktor Atarionline.pl Przyznaję, że wcześniej nie słyszałem o Tomaszu Cieślewiczu, ale po przeczytaniu tej książki śmiało można powiedzieć, że dziś zapewne byłby fre

222 polskie gry, które warto znać - Marcin Kosman, recenzja książki

Marcin Kosman dał się poznać jako autor ciekawej pozycji o polskim game devie: " Nie tylko Wiedźmin. Historia polskich gier komputerowych ". Po pięciu latach wraca z nową książką, również związaną z polską branżą grową, ale w zupełnie innej formie. 222 polskie gry "222 polskie gry, które warto znać" to wyjątkowa książka. Co więcej, to nie jest książka jako taka, a bliżej jej do albumu. W języku angielskim funkcjonują one jako tzw. "Coffee table books", czyli książki/albumy bardziej do oglądania, niż do czytania. Tak jest właśnie z omawianą pozycją. W twardych okładach, w formacie B5 i na pięknym, kredowym papierze, znalazło się 222 polskich gier z lat 1983-2019. Każda strona to duża grafika, z kilkoma zdaniami o grze od autora książki, a czasem również dodatkowy, akapitem od osób tworzących dany kawałek softu. Wybór gier jest na tyle szeroki, że można śmiało powiedzieć, iż wybrano faktycznie najbardziej znaczące i rozpoznawalne tytuły. Jako,

Huawei Watch GT Active vs Garmin Fenix 5 - pojedynek Dawida z Goliatem?

Redakcja podrzuciła nam do przetestowania sprzęt od Huawei i powiem szczerze, że jestem bardzo rozdarty w stosunku Huawei Watch GT Active jaki otrzymałem do "zabawy", ale po kolei. Od ponad dwóch lat używam Garmina Fenixa 5 (a wcześniej miałem jeszcze kilka innych Garminów po drodze). Przyznaję, że jestem bardziej niż zadowolony z tego smartwatcha. Używam go do uprawniania sportów (bieganie, rower), ale także na co dzień, jako zegarka/smartwatcha. Praktycznie od ponad dwóch lat nie zdejmuję go z nadgarstka. Mimo, że jest to sprzęt idealny, ma jedną wadę - cenę. Wersja z szafirowym szkłem kosztuje ponad 2 200 zł (co innego, że polecam zakup tej wersji, gdyż dzięki temu zegarek nadal wygląda jak nowy, a swoje już przeszedł). Od jakiegoś czasu sprawdzam co jest na rynku w tym temacie i szukam dla znajomych jakiejś tańszej alternatywy. Czy jest nią właśnie Huawei Watch GT Active? Ciężko powiedzieć, ale sami oceńcie... Sprzęt Oba zegarki wyglądają bardzo podobnie i są w tym

Drukarka Epson EcoTank – napełniamy tusze, analiza w szczegółach (Epson EcoTank L3110)

Drukarka dostarczona od Epsona do testów jest już u mnie jakiś czas. Jest ona reklamowana jako jedno z najtańszych urządzeń na rynku w kwestiach eksploatacyjnych. We wcześniejszym wpisie ( Tanie, cebulowe drukowanie z Epson EcoTank L3110 ) przedstawiłem kilka suchych faktów odnośnie samej drukarki. Dziś przyszedł czas na trochę praktyki. W pierwszej kolejności zobaczymy jak napełnia się tuszami ów sprzęt i czy nie sprawa to problemów natury technicznej lub "logistycznej". Epson EcoTank - sposób na tanie i dobre drukowanie EcoTank to całkiem ciekawy sposób na drukowanie bez kartridży. Zamiast tego w drukarce znajdziemy 4 przezroczyste pojemniki na tusz (Czarny, Magneta, białY, Cyan). Pojemniki napełniamy tuszem z butelki. W takim przypadku oryginalny tusz kosztuje ok. 27 zł (65 ml), co jest niezmiernie atrakcyjne cenowo. Napełnienie jest szybkie, a co ważne nie upaćkamy się w tuszu, gdyż każda z buteleczek ma blokadę (kuleczka w szyjce) przed wylaniem. Dodatkowo nie przele

Epson EcoTank — domowa drukarnia i fotolab w jednym

Testy drukarki Epson EcoTank L3110 niestety już dobiegły do końca i sprzęt trzeba zwrócić. Przez ostatnie tygodnie wydrukowałem grubo pand 200 zdjęć i ponad 50 stron tekstu. W pożegnalnym wpisie przedstawię kilka porad i uwag odnośnie drukowania zdjęć w domu za pomocą drukarek EcoTank.  Domowy fotolab - koszty Drukowanie w domu zdjęć do albumu to kusząca propozycja. Z drukarką EcoTank jest to dodatkowo bardzo opłacalny sposób na tanie zdjęcia do albumu. Zacznijmy od kosztów tuszu. Otóż pojedyncza buteleczka z tuszem to wydatek 25 złotych (65 ml). Takich tuszy potrzeba nam 4 (pełen CMYK). Po wydrukowaniu 200 zdjęć bez ramek (format 10x15 cm), w najwyższej jakości druku, ubyło około 1/4 wszystkich tuszy: Można zatem przyjąć, że wydrukowanie jednego zdjęcia 10x15 cm najwyższej jakości kosztuje około __12 gr (tusz), __ ustalmy że tusze ubywają jednakowo. Dodajmy do tego jeszcze koszt papieru: 10 gr (paczka 100 arkuszy, 250 g). Sumarycznie wychodzi __ __ zatem 22 gr (tusz+papi

Proste i darmowe modelowanie postaci w 3D przy użyciu MakeHuman i bvhacker

Modelowanie w 3D wydaje się nietrywialnym zagadnieniem. Na przeszkodzie staje nie tylko brak umiejętności i doświadczenia, ale także elementy bardziej materialne. Często ograniczeniem bywa sprzęt, który nie uciągnie aplikacji do grafiki 3D, ale również oprogramowanie, które potrafi słono kosztować. W tym wpisie pragnę przedstawić szybki sposób na modelowanie postaci 3D. Nie będzie wymagana znajomość zagadnień grafik 3D, a oprogramowanie użyte do tego wpisu jest całkowicie darmowe, również do celów komercyjnych. Dodatkowo przedstawione aplikacje nie wymagają kosmicznego sprzętu, aby móc wygodnie pracować, jednocześnie osiągając zadowalające wyniki. Modelowanie postaci w 3D - prosty przepis dla każdego Zacznę od tego, że nigdy nie wiemy, kiedy może przydać się nam wymodelowanie postaci w 3D. Do tej pory temat grafiki 3D omijałem szerokim łukiem, gdyż jako programista aplikacji nie widziałem zastosowania tej dziedziny w swojej branży. Okazało się, że szybko zmienię zdanie. Zapewne

Licznik Blogowy - wersja 0.6, czyli własne statystyki i wykresy tuż pod ręką

Zapewne wielu z Was pamiętam, a może i używa:) , mojej wtyczki Licznik Blogowy do najpopularniejszych przeglądarek, skierowanej do blogerów na portalu dobreprogramy. Jeśli ktoś nie kojarzycie, to w skrócie: Licznik Blogowy to wtyczka do Chroma/Opery/Firefoxa. Za jej pomocą przejrzycie szybko pełne statystyki swoich wpisów na blogu. Lista wpisów może być sortowana wg: ilości wyświetleń, ilości komentarzy, daty publikacji i adnotacji moderacji. Łatwo znajdziecie publikacje, oznaczone przez moderatorów, a to wszystko w estetycznej i miłej formie, dostosowanej do wybranej skórki na blogu. Licznik Blogowy 0.6 - czas na własne wykresy! :) Ostatnia odsłona wtyczki przyniosła ciekawe refleksje po rozmowie z szanownym Panem Mordziem. Zaproponował on, aby wtyczka mogła generować wykresy na podstawie zebranych danych. Pomysł wydał mi się niezmiernie interesujący, stąd też obecna aktualizacja (0.6) przynosi możliwość tworzenia wykresów, opierając się na zabranych danych. Używani

Wojny konsolowe, Blake J. Harris — recenzja książki (SEGA, Nintendo i batalia, która zdefiniowała pokolenie)

Nie ma co tu owijać w bawełnę i nudzić wstępem na siłę. Książka jest świetna i jeśli interesujesz się grami retro lub ogólnie historią przemysłu rozrywkowego, to jest to pozycja wręcz obowiązkowa. Nawet więcej, warto znać omawianą książkę jako szersze spojrzenie na obecną branżę gier, a uwierzcie, że znajdziecie wiele analogii do obecnych poczynań tuz świata growego.  Sega od środka Książka nie jest cieniutką pozycją, a całkiem opasłym tomiskiem  w twardych oprawach. Ma ona prawie 600 stron i dość niewielką czcionkę, więc jest tu sporo do poczytania. Po środku mamy kilkadziesiąt kolorowych zdjęć z tamtych lat, które ogląda się zupełnie inaczej podczas lektury, wiedząc już kim są dane osoby na fotografiach.  Książka opisuje Segę od momentu przejęcia przez  Toma Kalinske  posady CEO Sega of America w roku 1990, a także wcześniejsze perypetie gigantów branży rozrywkowej w latach 80-tych. Początek Wojen konsolowyc h zaczynamy od poznania Toma na wakacjach na Hawajach, gdzie s

Oprogramowanie z czasopism - wątpliwa przyjemność?

Środek tygodnia, w skrzynce pocztowej pojawia się świeżutki numer Chipa. Jak zawsze szybko rozrywam folie (srut!), wyszukuję płytę(y) dołączonej do magazynu, gdzieś ukrytej pomiędzy stronami. Sukces! Tutaj już postępuje delikatniej, opuszkami palców dostaję się powoli do spoiwa łączącego tekturową kopertę DVD z kartką. Już tylko chwila dzieli mnie od odseparowania DVD od magazynu.... (trach)... niech to! Kartka się porwała, no cóż, nie pozostaje mi nic innego, jak brutalnie wyrwać to coś razem ze stroną. Z drugiej strony i tak pewnie jest reklama (ups... nie tym razem :P). W taki sposób, chcąc pozbyć się zbędnej (?) płyty DVD z Chipa, doszedłem do wniosku, iż od kiedy ponownie zaprenumerowałem czasopismo (na dwa lata, a było to już hmm, prawie dwa lata temu?), ani razu nawet nie włożyłem płyty do czytnika! W sumie przeglądając magazyny często zwracamy uwagę na dodatki do czasopism. W sieci jest wiele stron, których jedynym celem są owe dodatki ( http://www.markolf.pl/ , http://ww

Zdrowe ciało, zdrowy duch, zdrowy programista — przegląd aplikacji

Dziś w temacie rozszerzenia do Visual Studio, ale bardziej od strony tego co już jest na rynku i z czego można już korzystać od święta . Tak jak już pisałem , Healthy with Visual Studio będzie wtyczką do Visual Studio, która zadba o przerwę i czas pracy. Może uda się również dorobić jakieś proste ćwiczenia, do rozluźnienia spiętych mięśni. Zrób sobie przerwę i poćwicz Obecnie na rynku jest bardzo duża liczba aplikacji, które pomogą w pracy przy komputerze. 6 lat temu przedstawiłem kilka programów , które do dziś dzień są liderami w swojej niszy. Postaram się w tym wpisie przedstawić je tutaj ponownie z omówieniem kilku nowych, które wydają się niezmiernie ciekawe. Workrave Program legenda. Chyba jedna z najbardziej rozbudowanych i znanych aplikacji. Multiplatformowa, niewielka, a jednocześnie bardzo pomocna. Od ostatniego wpisu w 2011 roku niemalże nic się nie zmieniło. Mamy zatem monitoring pracy z wymuszaniem przerw (czasem dosłownie!), wizualizację ćwiczeń czy